Właściciele ciągników Belarus sprowadzonych spoza Unii Europejskiej nadal nie doczekali się przepisów, które miały jednoznacznie uregulować możliwość dalszego użytkowania maszyn. Projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury nie trafi do Sejmu tak szybko, jak wcześniej oczekiwano. Rząd planuje przekazać go parlamentowi dopiero w trzecim kwartale 2026 r.
Powodem przesunięcia terminu są liczne uwagi zgłoszone do projektu. Dotyczą one nie tylko samych ciągników rolniczych, ale całego systemu dopuszczania do ruchu pojazdów sprowadzanych z państw trzecich oraz nadzoru Transportowego Dozoru Technicznego nad rynkiem motoryzacyjnym.
Rolnicy czekają na rozwiązanie od miesięcy
Krajowa Rada Izb Rolniczych zwróciła się 14 kwietnia 2026 r. do premiera o przyspieszenie prac nad ustawą. Samorząd rolniczy domaga się rozwiązania problemu właścicieli Belarusów, którzy kupili ciągniki w dobrej wierze, często za pośrednictwem legalnie działających sprzedawców, a później zaczęli mieć trudności z ich rejestracją lub dalszym dopuszczeniem do ruchu.
Problem dotyczy używanych ciągników sprowadzonych do Polski spoza Unii Europejskiej bez dokumentów potwierdzających spełnienie unijnych wymagań homologacyjnych. Rząd już wcześniej zapowiadał przygotowanie przepisów umożliwiających dalszą eksploatację takich maszyn i ograniczających koszty ponoszone przez rolników.
Odpowiedź resortu infrastruktury nie przyniosła jednak informacji o przyspieszeniu procedury. Przeciwnie – termin przedstawienia projektu w Sejmie został przesunięty.
Projekt UC95 utknął na kolejnym etapie
Chodzi o projekt ustawy o zmianie ustawy o systemach homologacji pojazdów oraz ich wyposażenia oraz niektórych innych ustaw, oznaczony numerem UC95.
Według informacji przekazanej przez wiceministra infrastruktury Stanisława Bukowca projekt został 24 czerwca 2026 r. skierowany do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Następnie, 3 lipca, trafił do Komitetu do spraw Cyfryzacji.
Przyjęcie projektu przez Radę Ministrów i przekazanie go do Sejmu zaplanowano obecnie na trzeci kwartał 2026 r. Oznacza to, że prace parlamentarne mogą rozpocząć się dopiero jesienią.
Sam projekt UC95 został przygotowany po to, aby określić bardziej precyzyjne zasady dopuszczania do ruchu pojazdów sprowadzanych z zagranicy. Jednym z jego głównych celów jest umożliwienie dalszej eksploatacji ciągników sprowadzonych spoza UE i wcześniej zarejestrowanych bez wymaganych dokumentów homologacyjnych.
Uwagi dotyczyły nie tylko Belarusów
Ministerstwo tłumaczy opóźnienie szerokim zakresem zastrzeżeń zgłoszonych podczas prac nad ustawą. Część uwag odnosiła się do zasad dopuszczania do ruchu wszystkich pojazdów pochodzących z krajów trzecich.
Analizy wymagały również proponowane uprawnienia dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego w zakresie nadzoru nad rynkiem motoryzacyjnym.
Resort musiał więc rozstrzygnąć nie tylko kwestię konkretnych ciągników używanych przez rolników, ale również stworzyć procedury, które będą mogły być stosowane wobec innych pojazdów sprowadzanych spoza UE.
Projekt przewiduje m.in. objęcie używanych ciągników rolniczych z państw trzecich procedurą krajowego indywidualnego dopuszczenia pojazdu. W przypadku pozostałych kategorii pojazdów rozważana jest odrębna procedura realizowana z udziałem uprawnionego diagnosty, stacji kontroli pojazdów, a w określonych sytuacjach także służby technicznej.
Kluczowy jest art. 10 projektu
Najważniejsze dla właścicieli Belarusów rozwiązanie znajduje się w art. 10 projektu UC95. Przepis ma uregulować sytuację prawną ciągników, które zostały sprowadzone spoza Unii Europejskiej i trafiły do rolników mimo niespełnienia wszystkich unijnych wymagań technicznych.
Ministerstwo podkreśla, że regulacja musi jednoznacznie określić, czy i na jakich warunkach takie maszyny mogą być nadal eksploatowane w Polsce.
Nie chodzi więc o pełne zwolnienie wszystkich ciągników z wymogów technicznych. Ustawa ma przede wszystkim rozwiązać problem osób, które nieświadomie kupiły maszyny obciążone wadą prawną, a później zostały narażone na wyrejestrowanie pojazdu, odmowę rejestracji lub konieczność przeprowadzenia kosztownych procedur.
Projekt konsultowano z Komisją Europejską
Jedną z przyczyn przedłużenia prac była konieczność sprawdzenia zgodności projektowanej abolicji z prawem unijnym. Ministerstwo Infrastruktury konsultowało art. 10 z Komisją Europejską.
Według resortu aktualna treść przepisu jest kompromisem wypracowanym z Komisją i ma odpowiadać na oczekiwania rolników, którzy kupili ciągniki w dobrej wierze.
Konsultacje były istotne, ponieważ regulacje dotyczące dopuszczania używanych pojazdów z państw trzecich nie są interpretowane jednakowo we wszystkich krajach Unii. Poszczególne państwa stosują różne rozwiązania, co wynika m.in. z nieprecyzyjnych przepisów homologacyjnych dotyczących wielu kategorii pojazdów.
Co ustawa ma zmienić dla właścicieli ciągników?
Projekt ma stworzyć podstawę prawną pozwalającą na dalsze użytkowanie części ciągników, które wcześniej zostały zarejestrowane bez pełnej dokumentacji homologacyjnej.
Z założeń przedstawianych przez rząd wynika, że przepisy mają chronić przede wszystkim osoby, które nie miały świadomości, że zakupiony pojazd nie spełnia wszystkich formalnych wymagań obowiązujących w Unii Europejskiej.
Ministerstwo deklaruje również, że nowe procedury powinny ograniczyć obciążenia i koszty po stronie właścicieli. Szczegóły będą jednak zależały od ostatecznego brzmienia ustawy oraz aktów wykonawczych.
Dopóki nowe przepisy nie wejdą w życie, sytuacja rolników pozostaje niepewna. Sam projekt nie zmienia bowiem obecnego stanu prawnego.
Jesienny termin nie kończy sprawy
Przesunięcie projektu na trzeci kwartał oznacza jedynie planowane przekazanie ustawy do Sejmu. Później konieczne będą jeszcze prace w komisjach parlamentarnych, głosowania w Sejmie i Senacie, podpis prezydenta oraz publikacja przepisów.
Nie ma więc pewności, że ustawa zacznie obowiązywać już jesienią 2026 r. Termin może przesunąć się dalej, jeżeli w toku prac parlamentarnych pojawią się kolejne poprawki albo zastrzeżenia.
Wiceminister Stanisław Bukowiec zapewnia, że resort chce doprowadzić do możliwie szybkiego wejścia przepisów w życie. Dla właścicieli ciągników najważniejszy pozostaje jednak konkretny termin, a tego na obecnym etapie nadal brakuje.
Belarusy pozostają więc w prawnym zawieszeniu. Rząd deklaruje, że rozwiązanie jest przygotowywane, a kluczowy przepis został uzgodniony z Komisją Europejską. Rolnicy muszą jednak czekać co najmniej do jesieni na rozpoczęcie prac parlamentarnych.







