Minister rolnictwa Grecji: przyszłość unijnego rolnictwa pod znakiem zapytania

Jeżeli nie osiągniemy odpowiedniej równowagi między dostępnymi zasobami a zobowiązaniami we Wspólnej Polityce Rolnej (WPR) po 2020 r., przyszłość unijnego rolnictwa i wsi stanie pod znakiem zapytania – powiedział EURACTIV.com grecki minister rolnictwa Stavros Arachovitis.

 minister rolnictwa Grecji, rolnik, rolnictwo, Euractiv.pl, Stavros Archovitis, Grecja, Wspólna Polityka Rolna

Euractiv.com: Jak ocenia pan nowy model wdrażania Wspólnej Polityki Rolnej, który pozostawia więcej swobody państwom członkowskim we wprowadzaniu w życie własnych planów strategicznych? Czy Grecja złożyła już własny plan?

Stavros Arachovitis: Nowy model WPR jest korzystny dla naszego kraju, ale kryje w sobie też kilka „pułapek”. Największą zaletą jest elastyczność. W poprzednich okresach programowania mieliśmy „wąskie” modele WPR, które przede wszystkim brały pod uwagę potrzeby krajów północnych, co stworzyło kilka zasadniczych problemów. Jednym z nich była kwestia definicji pastwiska, którą po wielu latach starań udało się rozwiązać dopiero w 2017 r. z inicjatywy greckiego Ministerstwa Rozwoju Rolnictwa i we współpracy z Komisją Europejską, przyjmując tzw. rozporządzenie Omnibus.

Natomiast jedną z wad nowego systemu wdrażania WPR jest dodatkowa biurokracja, którą obciążone są państwa członkowskie. Ponadto mówimy tu o całkowicie nowym procesie – aby skończył się on sukcesem, na pewno potrzebne będzie techniczne wsparcie służb Komisji, a także okres przejściowy, by rozwiązać wszystkie problemy związane z jego wdrażaniem.

Grecki plan jest w fazie przygotowań. Opiera się na wnioskach dotyczących rozporządzenia złożonego przez Komisję Europejską, jednak nie może być zakończony lub przedłożony do zatwierdzenia, jeśli teksty rozporządzeń nie są gotowe. Powstały krajowe grupy robocze, które zajmują się już pierwszymi elementami projektu.

Komisja zaproponowała zmniejszenie budżetu na nową WPR, mając na uwadze nowe priorytety, takie jak obrona i bezpieczeństwo. Jakie jest stanowisko Aten w tej sprawie? Jakie kraje zgadzają się z waszym stanowiskiem?

Nasze stanowisko, które przedstawialiśmy od momentu, kiedy Komisja opublikowała swoje wnioski, jest takie, że budżet WPR po 2020 roku powinien zostać utrzymany przynajmniej na tym samym poziomie co obecny. Mówimy o tym przy każdej okazji i spotykamy się już od 31 maja z delegacjami tych krajów członkowskich, którzy podzielają ten pogląd.

Grecja, razem z Francją, Hiszpanią, Irlandią, Portugalią i Finlandią, podpisały wspólną deklarację dotyczącą wieloletnich ram finansowych oraz WPR – z jednej strony, żeby wyrazić rozczarowanie propozycją budżetu WPR, z drugiej – żeby zwracać uwagę na kwestię zrównoważonego rozwoju europejskiego rolnictwa. Na późniejszym etapie dołączyły też do nas Cypr i Bułgaria.

Sądzimy, że jeśli nie osiągniemy odpowiedniej równowagi między dostępnymi zasobami a zobowiązaniami, przyszłość unijnego rolnictwa i wsi stanie pod znakiem zapytania.

W dodatku niemożliwe jest dostateczne zaopatrzenie europejskich konsumentów w bezpieczną i zdrową żywność spełniającą wysokie standardy, nie można zapewnić ochrony środowiska, łagodzić efektów zmian klimatu i respektować zobowiązań środowiskowych Unii, jeśli odpowiednio nie wspieramy produkcji pierwotnej i europejskiego sektora rolno-spożywczego.

Dlaczego nie zgadzacie się z konwergencją zewnętrzną płatności bezpośrednich? Co może ona oznaczać dla takiego kraju jak Grecja?

Było zbyt dużo dyskusji na temat konwergencji zewnętrznej. Ostatnio europosłowie z państw bałtyckich interweniowali w tej sprawie w instytucjach unijnych. Mówiąc prosto, tak jak napisano w komunikacie dotyczącym WPR oraz dokumencie otwierającym debatę na temat przyszłości finansów UE, płatności bezpośrednie częściowo łatają lukę pomiędzy dochodami z rolnictwa a dochodami z innych sektorów gospodarki.

Proporcja między tymi dochodami jest różna w każdym kraju. Gwarantuje to utrzymanie działalności rolniczej na pewnych poziomach. Przykładowo w Grecji dochód z rolnictwa wynosi 54,9 proc. mediany unijnej, podczas gdy na Litwie jest to 61,5 proc., w Bułgarii – 78,9 proc.,  na Słowacji – 88 proc., a w Estonii – 138 proc.

Tym samym jest oczywiste, że w wielu krajach, które naciskają na „zewnętrzną konwergencję” na podstawie pomocy przyznawanej od hektara, stosunek dochodu z rolnictwa do średniego dochodu jest bardziej korzystny niż w Grecji.

Ponadto Grecja ma specyficzną strukturę rolną. Większość jej gospodarstw rolnych jest małych lub bardzo małych rozmiarów, co wyjaśnia, dlaczego większość płatności bezpośrednich kierowanych jest do takich gospodarstw. 80,7 proc. pomocy bezpośredniej trafia do gospodarstw mniejszych niż 50 hektarów, tj. mniejszych niż europejska średnia. Średnie wsparcie na gospodarstwo wynosi tylko 3 000 euro, co odpowiada jedynie 49 proc. europejskiej średniej i plasuje Grecję na ostatnim miejscu, jeśli chodzi o wysokość pomocy na gospodarstwo rolne.

Pełna konwergencja zewnętrzna dotacji oznaczałoby ostre cięcia w dofinansowaniu dla greckich rolników. A przecież w oparciu o te pieniądze zorganizowali oni swoje gospodarstwa i udało im się dostosować je do potrzeb coraz bardziej konkurencyjnego rynku.

W porównaniu do krajów, które chcą zewnętrznej konwergencji, Grecja ma w sposób oczywisty niekorzystne warunki, takie jak duże rozproszenie ziemi rolnej i wysoki procent suchej ziemi, wyraźne zróżnicowanie krajobrazu geograficznego, itd.

We współpracy z Ministerstwem Polityki Cyfrowej zaproponowaliście plan cyfryzacji greckiego rolnictwa. Na jakim jest on etapie? Jak można wdrożyć w Grecji model precyzyjnego rolnictwa, biorąc pod uwagę duże rozproszenie gospodarstw, o którym pan wspomniał?

Czekamy na to, aż Ministerstwo Polityki Cyfryzacji ogłosi zamówienie. Blisko współpracujemy z ministrem cyfryzacji Nikosem Pappasem i jego zespołem, aby zaspokoić potrzeby obszarów wiejskich w zakresie aplikacji cyfrowych i dostępu do internetu. Chcę zaznaczyć, że rolnictwo precyzyjne nie wymaga wielkich pól, nie wymaga też  istnienia przedsiębiorstw rolnych.

Programy komputerowe są zaprojektowane tak, by działały na małych i dużych obszarach, nawet na konkretnych częściach działek, stąd nazwa „rolnictwo precyzyjne”. To coś, czego potrzebuje grecki właściciel gospodarstwa z wieloma polami, aby dostosować swoje techniki uprawne do różnych warunków mikroklimatycznych, nachylenia terenu i, oczywiście, różnych produktów.

W naszym planie mowa jest o rozwoju publicznej infrastruktury, który wygeneruje publicznie dostępne dane, do których dostęp będą mieli nasi rolnicy i na których oprze się nowoczesny system doradztwa rolniczego.

Stavros Arachovitis jest ministrem Grecji ds. rozwoju rolnictwa i żywności w rządzie Alexisa Tsiprasa. Rozmawiał z dziennikarzem EURACTIV.com Sarantisem Michalopoulos.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

1 × 2 =