Pasze z bonusem

„Wciąż bez decyzji Unii odnośnie minimalnej, dozwolonej zawartości GMO w importowanych paszach. Po dwóch dniach rozmów przeciwnicy genetycznie zmodyfikowanych organizmów, na czele z Francją, nie zgodzili się na proponowany próg 1/10 procent.

Niezadowoleni są importerzy, a jeszcze bardziej rolnicy, którzy czekali na unijną decyzję, licząc, że poprawi ona sytuację na unijnym rynku pasz. Proponowany próg zawartości GMO ma zapobiec sytuacjom, które miały miejsce w przeszłości, gdy transporty amerykańskiej soi wróciły do nadawców, bo w kilku ładunkach wykryto śladowe ilości transgenicznych nasion. Zdaniem rolniczych związków przyjęcie zmian jest konieczne, by zabezpieczyć dostawy pasz dla zwierząt hodowlanych, bo od importu zależą ceny na unijnym rynku. W ubiegłym roku do Europy sprowadzono ponad 50 milionów pasz o wartości przeszło 15 miliardów euro. Ale innego zdania są ekolodzy. Według „zielonych” Komisja Europejska jest pod wpływem lobby przemysłu biotechnologicznego, a przemysł paszowy nawołując do importu zmodyfikowanych pasz szerzy panikę, a nie przedstawia rzeczywistości” – poinformował Agrobiznes z dnia 10 lutego 2011 r.

Badania przeprowadzone w Polsce na temat obecności GMO w paszach wykazały, że są one bezpieczne. Zostały wykonane na specjalne zlecenie Ministerstwa Rolnictwa. Powodem takiej sytuacji jest to, że resort chce wprowadzić w 2011 roku zakaz importu feralnego produktu na rynek.

Co prawda badania trwały aż dwa lata, ale dzięki temu naukowcy stwierdzili, że konsument spożywający produkty GMO jest bezpieczny. Przeciwnicy artykułów genetycznie modyfikowanych jednogłośnie stwierdzają, że te badania niczego nie udowadniają.

Testy były przeprowadzone na kurczętach, a one żyją zbyt krótko, aby móc zobaczyć długotrwałe skutki.

Redakcja AgroNews, fot. sxc.hu

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here