Sadownicy czują się oszukani ws. skupu jabłek. Minister podejrzewa zmowę tłoczni

Sadownicy czują się oszukani przez ministra rolnictwa. Obiecany przez niego interwencyjny skup jabłek nie wypalił. Po miesiącu skupiono jedynie 180 tys. ton jabłek z planowanych pół miliona ton. Do firmy Eskimos trudno się dodzwonić, nie wiadomo też kiedy będą realizowane płatności za dostarczone owoce. A ceny jabłek zamiast rosnąć, spadają. Minister rolnictwa podejrzewa zmowę tłoczni soków.

To jeden z podgrójeckich sadów. Żal patrzeć na jabłka, których już nikt nie zbierze.

Było na wnuczka, na policjanta a teraz na ESKIMOSA – drwi z interwencyjnego skupu jabłek Marcin Bustowski, przewodniczący Związku Zawodowego Rolników RP Solidarni. Sugeruje, że minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski oszukał sadowników, dając im nadzieję na sprzedaż jabłek po 25 groszy i na ustabilizowanie sytuacji na rynku tych owoców. Tymczasem już miesiąc temu, zaraz po zapowiedziach ministra, pojawiły się pierwsze problemy z interwencyjnym skupem jabłek. Firma Eskimos, która miała realizować skup, kilka razy przekładała termin jego uruchomienia. Dziś, jak mówią sami sadownicy, jest więcej pytań niż odpowiedzi.

– Obecnie bardzo trudno skontaktować się zarówno z samą firmą Eskimos, jak i z podmiotami skupującymi owoce (…). Nadal nie wiemy, na jakiej podstawie będzie można wstawiać jabłka w ramach tego mechanizmu. Obawy budzi też brak jakichkolwiek informacji o terminach płatności (…). Brakuje ustaleń dotyczących odbioru jabłek od punktów skupu i tego, gdzie dalej trafią – informuje Związek Sadowników RP.

Ale to nie koniec listy pytań i niewiadomych. Sadownicy mają też wątpliwości co do wysokich wymagań dotyczących skupowanych jabłek.

– Apelowano, aby wstrzymać się z dostawami i opóźnić je nawet do grudnia, tymczasem czytamy, że jabłka nie mogą mieć żadnych uszkodzeń ani oznak zgnilizny – zwraca uwagę Związek.

Sadownicy zastanawiają się też nad tym, w jaki sposób jabłka będą sprawdzane pod względem jakości. Czy dodatkowo nie wydłuży to całego procesu? Wiele niewiadomych i brak jasno określonych zasad skupu pogłębia frustrację producentów.

Kto blokuje interwencyjny skup jabłek?

Zdaniem ministra Ardanowskiego mogło dojść do zmowy tłoczni soków, które odmawiają przerobu jabłek. Minister zauważa, że są one powiązane z niemieckimi przetwórniami.

Jak informuje RMF FM, według Ardanowskiego tłocznie te wycofują się z umów z firmą prowadzącą interwencyjny skup jabłek pod presją. Dlatego minister rozważa zawiadomienie służb śledczych w tej kwestii.

Trzeba sprawdzić, kto wpływał na takie decyzje i czy stoją za tym firmy, które kupowały jabłka dużo taniej niż w skupie interwencyjnym – mówił reporterowi RMF FM minister.

Kamila Szałaj, na podst. ZSRP, Eskimos, RMF24, fot. Marta Nowak, pixabay.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here