Sawicki: może komuś przeszkadzają nasze sukcesy

– Może komuś przeszkadzają nasze sukcesy na rynkach zagranicznych i trzeba zdyskredytować polską żywność w oczach konsumentów – zastanawia się na swoim blogu minister rolnictwa Marek Sawicki, odnosząc się do afery solnej.

\"\"
 

Szef resortu rolnictwa przypomina, że wyniki handlu zagranicznego artykułami rolno-spożywczymi za ubiegły rok potwierdzają, utrzymujące się od lat, dobre tendencje.

– W ujęciu wartościowym wysłaliśmy towary na kwotę 15 mld euro. Cały czas utrzymuje się też dodatnie saldo w tej wymianie, które osiągnęło rekordowy poziom blisko 3 mld euro. Na podkreślenie zasługuje fakt, że produkty rolno-spożywcze są jedyną grupą towarową, która osiąga dodatnie saldo wymiany. Wstępne dane handlowe za miniony rok pokazują jednoznacznie, że już blisko 1/3naszej produkcji rolnej jest eksportowana – wylicza Sawicki.

Minister jest zdania, że dziś procentują lata intensywnych przemian zachodzących na polskiej wsi i w przetwórstwie, które miały miejsce przed naszym przystąpieniem do Unii Europejskiej i w pierwszych latach członkostwa.

– Nic jednak nie jest nam dane raz na zawsze. Aby utrzymać dotychczasowe tendencje musimy dalej bardzo ciężko pracować. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku ogniw „od pola do stołu”. Z punktu widzenia resortu najważniejszym zadaniem jest uzgadnianie warunków dostępu do poszczególnych rynków oraz promowanie naszej żywności. To otwiera drogę dla naszych produktów, które cenione są za jakość i smak. Dalszy sukces zależy już od zdolności
i operatywności eksporterów. Rolnicy zaś dbają o najwyższą jakość surowca dostarczanego do przetwórstwa, które dysponuje najnowocześniejszymi zakładami gwarantującymi najwyższe standardy produkcji żywności.
Zdobywanie konsumentów i utrzymywanie swojej pozycji na danym rynku wymaga wielu zabiegów i stałej dbałości o jakość i terminowość. Jest to zwykle długi proces. Niestety utracenie danego rynku może nastąpić niemalże w jednej chwili. Późniejsza odbudowa straconej pozycji jest znacznie trudniejsza od zdobywania rynku po raz pierwszy.
Wspominam o tym, gdyż przykład tzw. „afery solnej” pokazuje jak wiele różnych interesów krzyżuje się na rynku i jak łatwo rzuca się oskarżenia
– pisze na swoim blogu Sawicki.

I dodaje, że w dzisiejszym świecie, który zdominowany jest przez, często żądne sensacji, media jest to szczególnie niebezpieczne.


–„Rozdmuchanie” całej sprawy, zanim jeszcze poznane zostały wyniki specjalistycznych badań, spowodowało kłopoty naszych producentów żywności na rynkach zagranicznych. Od razu pojawiły się dążenia do zablokowania dostępu dla naszej żywności na niektóre rynki. Twarda walka o klienta powoduje niestety takie właśnie działania, które w konsekwencji mogą prowadzić do znacznych kłopotów na konkretnym rynku.
Ten przykład z marca br. pokazuje jak istotna jest rola mediów w przekazywaniu informacji. Dlatego też apeluję zawsze o ostrożność w ferowaniu osądów i wyroków zanim nie pozna się wszystkich aspektów sprawy
– czytamy na blogu.

Minister wspomina też o projekcie połączenie wszystkich służb inspekcyjnych w jedną instytucję.

– Afera „solna” pokazała również istotę funkcjonowania inspekcji. Na tym przykładzie najlepiej widać jak potrzebne jest połączenie wszystkich służb inspekcyjnych w jedną instytucję,która kompleksowo zajmowałaby się bezpieczeństwem żywności. W mojej ocenie musi to być służba łącząca w sobie zadania dotychczasowych inspekcji zajmujących się kwestiami weterynaryjnymi, fitosanitarnymi, nasiennymi i częścią zadań, które aktualnie leżą w gestii Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Opowiadam się za tym,aby z tych wszystkich służb powstała jedna, silna i spionizowana Państwowa Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii.
W chwili obecnej istnieje opór zarówno w inspekcji weterynaryjnej, jak i sanitarnej. Jestem jednak przekonany,że w drodze dialogu uda się ten opór pokonać. Proszę zwrócić uwagę, że obecnie, w czasie problemów związanych z solą wypadową, pobrane przez inspektorów sanitarnych próbki i tak są badane przez specjalistyczny Instytut Weterynarii -PIB w Puławach.
Ideą połączenia inspekcji jest lepsze wykorzystanie istniejącej bazy laboratoryjnej, lepsze zorganizowanie służby inspekcyjnej poprzez jednolite kierownictwo i jasny podział kompetencji w spionizowanej strukturze. Nowoczesne laboratoria i odpowiednio zbudowana struktura zarządzania pozwoli na zdecydowanie lepsze wykonywanie zadań i niższe koszty administracyjne oraz mniejszą uciążliwość dla kontrolowanych jednostek
– pisze na swoim blogu minister.

Projekt założeń do ustawy powołującej Państwową Inspekcję Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii powinien powstać w ciągu najbliższych trzech miesięcy.

Redakcja AgroNews, fot. sxc.hu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here