To historia, która pokazuje, jak kruche potrafi być nowoczesne rolnictwo. Jedna noc, jedna awaria i kilka godzin mrozu wystarczyły, by zniszczyć dorobek lat pracy. W gospodarstwie ogrodniczym Pawła Sikorskiego w Dubielnie (woj. kujawsko-pomorskie doszło do katastrofy, która zatrzymała produkcję na starcie sezonu.

Awaria w najgorszym możliwym momencie
Wszystko wydarzyło się w nocy z 1 na 2 lutego. Temperatura spadła do bardzo niskich wartości, a wtedy:
• około godz. 20:47 zabrakło prądu w całej wsi
• gospodarstwo zostało bez zasilania przez blisko 6 godzin
• nie działały pompy i system ogrzewania szklarni
Dla produkcji pod osłonami to sytuacja krytyczna.
➡️ Bez energii instalacje grzewcze przestają funkcjonować niemal natychmiast
Mróz zniszczył instalację. Straty są ogromne
Wystarczyło kilka godzin, by doszło do najgorszego scenariusza:
• woda w instalacji centralnego ogrzewania zamarzła
• lód rozsadził rury i elementy systemu
• cała instalacja nadaje się do wymiany
To oznacza nie tylko koszty napraw, ale również:
➡️ utracony sezon i brak bieżących dochodów
Plantacja ogórków była już przygotowana do startu. Produkcja miała ruszyć – zamiast tego wszystko zostało zniszczone.
Walka o ratunek. Bez skutku
Rolnik próbował reagować natychmiast:
• wielokrotnie kontaktował się z energetyką
• szukał możliwości przywrócenia zasilania choć na chwilę
• próbował wypożyczyć agregat prądotwórczy
Problemem okazała się skala zapotrzebowania:
• potrzebny był sprzęt o bardzo dużej mocy
• takiego agregatu nie udało się zdobyć na czas
➡️ Każda godzina działała na niekorzyść gospodarstwa
Bez wsparcia instytucji. Rolnik został sam
Po zdarzeniu właściciel gospodarstwa zwrócił się o pomoc:
• wysłał pisma do posłów
• skontaktował się z ministrem rolnictwa
• opisał szczegółowo sytuację
Jak podkreśla:
➡️ do tej pory nie otrzymał konkretnej odpowiedzi ani wsparcia
Sytuacja budzi dodatkowe emocje, bo – według relacji rolnika – pojawiły się wątpliwości co do samego zdarzenia.
Produkcja była lokalna i ograniczona chemia
Gospodarstwo Pawła Sikorskiego nie było typową produkcją masową.
Jak podkreśla rolnik:
• ograniczano stosowanie środków ochrony roślin
• stawiano na jakość i zdrową żywność
• warzywa trafiały na rynek krajowy – m.in. do Bronisz i lokalnych odbiorców
➡️ To przykład produkcji nastawionej na jakość, a nie tylko skalę
Czy sezon da się jeszcze uratować?
Mimo ogromnych strat istnieje jeszcze szansa na odbudowę:
• konieczna jest szybka wymiana instalacji
• potrzebne są środki finansowe i pomoc techniczna
• liczy się czas – każdy dzień opóźnienia zmniejsza szanse na plon
➡️ Bez natychmiastowego działania sezon może zostać całkowicie stracony
Pomoc oddolna zamiast systemowej
W obliczu braku reakcji instytucji pojawiło się wsparcie z innych środowisk:
• pomoc zadeklarowali m.in. górnicy
• wsparcie przyszło także od osób prywatnych
• lokalna solidarność zaczyna odgrywać kluczową rolę
To pokazuje wyraźnie:
➡️ w sytuacjach kryzysowych rolnicy często mogą liczyć głównie na siebie i społeczność
Wniosek dla branży: bezpieczeństwo energetyczne to podstawa
Ta sytuacja to ważna lekcja dla całego sektora ogrodniczego:
• uzależnienie od energii elektrycznej jest bardzo wysokie
• brak zabezpieczenia oznacza ogromne ryzyko
• inwestycje w agregaty lub alternatywne źródła energii mogą decydować o przetrwaniu
Jedna noc pokazała, jak szybko można stracić wszystko – i jak niewiele potrzeba, by zabezpieczyć się na przyszłość.
















Chcecie powiedzieć, że zainwestowano miliony, a nie zakupiono agregatu za parę tysięcy?
Agregat który zasili taką infrastrukturę nie kosztuje tylko paręnaście tysięcy, laicy nie nie mają pojęcia.
Wystarczył by agregat który utrzymał by temperaturę powyżej zera,nie potrzeba grzać do kilkunastu stopni
Przy takim obiekcie brak agregatu do obsługi urzadzen grzewczych to skrajna głupota, lub brak przewidywania skutków braku pradu.
A gdzie odpiwiedzialność energetyki ?
W umowie.
Zakres odpowiedzialności dostawcy za przerwy w dostawach energii jest opisany w umowie.
No tak, teraz to lament. Myślał gość, że jak ma podpisaną umowę z energetyką, to prąd ma być i koniec. Niektóre zakłady przemysłowe, szpitale, stacje przekaźnikowe radia i telewizji jako priorytetowe mają swoje akumultorownie i agregaty prądotwórcze, wiem że nie za 20 tyś tylko o niebo droższe. Ale prowadzić biznes uzależniony od energii elektrycznej i nie mieć czegoś w przypadku awarii to skrajne nieporozumienie. Domyślam, się że to dramat i współczuję ale technika jest zawodna i trzeba myśleć co by było gdyby. A tak na marginesie w swoim aucie rozumiem, że zapasowe koło jest?
W tym opisie brakuje paru szczegółów.
1. Mowa jest o milionowych stratach – jak duże są te miliony? Jaka jest wartość inwestycji poczynionych w gospodarstwie?
2. Jakie są roczne obroty gospodarstwa? (zakładam, że jest na dg)
3. Jaka jest moc elektryczna wymagana do napędu pomp w instalacji grzewczej?
4. Ile przeciętnie kosztuje agregat o odpowiedniej mocy?
Dopiero znając odpowiedzi na te pytania można ocenić, czy plantator nie jest przypadkiem bezczelny, kiedy domaga się sfinansowania odbudowy gospodarstwa.